Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

NAGINI – NAJWSPANIALSZY TERAPEUTA - Tekst Grażyna Koziorowska

Tekst i zdjęcia: Grażyna Koziorowska, Pedagog specjalny, Felinoterapeutka

Uzdrawiająca moc kota znana jest chyba każdemu. Kot to przecież zwierzę magiczne, tajemnicze, obdarzone niezwykłą aurą. Doceniany był już w starożytnym Egipcie. Jego zdolność terapeutyczna wykorzystywana jest także w pracy z dziećmi upośledzonymi w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Janusza Korczaka w Koninie, gdzie pracuję jako wychowawca świetlicy szkolnej.

 W konińskim Ośrodku od ośmiu miesięcy prowadzę zajęcia felinoterapii. Wśród moich wychowanków znajdują się uczniowie w wieku od 8 do 23 lat. Cierpią na upośledzenie umysłowe w stopniu lekkim, umiarkowanym i znacznym, zespół Downa i autyzm.Felinoterapią zainteresowałam się w 2011 roku, po pojawieniu się w moim domu pierwszego kota – dachowca wyproszonego przez córkę, cudownego rudzielca o imieniu Honduras. Odkąd z nami zamieszkał, spał tylko ze mną. Po jakimś czasie zorientowałam się, że moje problemy z bezsennością zniknęły, a tabletki nasenne mogłam już wyrzucić do kosza. Zaczęłam poszukiwać informacji na temat wpływu kota na samopoczucie i zdrowie. Pomyślałam, że skoro pomógł mnie, to dlaczego miałby nie pomóc moim podopiecznym. Swoimi spostrzeżeniami podzieliłam się z dyrektorką Ośrodka, panią Izabelą Wilk-Lemańską. Zainteresował ją mój pomysł. Mając dyrekcję za sojusznika, zaczęłam przygotowywać się do zajęć felinoterapii. Jeździłam na kursy, a co najważniejsze, kupiłam dwa rasowe koty brytyjskie i zaczęłam przygotowywać je do pracy z dziećmi. Koty zabierałam ze sobą wszędzie, gdzie tylko mogłam, przyzwyczajając tym samym do nowych miejsc i osób. Jednocześnie wciąż dokształcałam się.

Nagini i Ozzy
Po pewnym czasie okazało się, że jeden z moich kotów, Nagini, ma predyspozycje do pracy z dziećmi. Drugi kot, Ozzy, nie spełnił niestety kryteriów, by pełnić rolę kociego terapeuty, ponieważ zbyt często się stresuje, pocą mu się łapki, a serduszko zbyt szybko bije. Wyciąga też pazurki i czasami potrafi drapnąć. Nagini natomiast zupełnie nie posiada nawyku drapania (żeby mu przyciąć pazury, trzeba je wprost wyciągnąć z łapki). Jest cierpliwy, uległy.W domu zachowuje się jak inne koty, jednak „w pracy” bardzo szybko wchodzi w rolę terapeuty. Leży wręcz nieruchomo, co ma swoje zalety zwłaszcza wśród dzieci z autyzmem, które są zalęknione, wycofane i często przejawiają fobie na punkcie zwierząt. Gdy więc Nagini się spokojnie kładzie, dziecko nie czuje zagrożenia. Obserwuje też inne dzieci i widząc, że te są bezpieczne i żadna krzywda im się nie dzieje, samo podchodzi i szuka z kotem kontaktu.
Kota nie da się wyszkolić tak jak psa – albo ma on predyspozycje do pracy w terapii, albo ich nie ma. Jeśli je posiada, należy je wzmacniać odpowiednio go szkoląc.


Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 136 – Luty 2014