Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

JAK KOT STAŁ SIĘ LEKIEM NA CAŁE ZŁO - Tekst Anna Czerklewicz

Tekst: Anna Czerklewicz

 Autyzm, jak każda forma niepełnosprawności dziecka, dla jego rodziców i rodziny oznacza brak perspektyw i zmaganie się z trudną codziennością. Ja nazywam to życiem ze ścianą. Gdziekolwiek się obrócisz, stoi przed tobą potężny mur - niezrozumienia, braku tolerancji, braku możliwości czy też lęku przed czymś innym, niezrozumiałym, nieznanym. Koty są jedyną sferą mojego życia, w której tego muru nie ma.

Walczyłam z chorobą syna cierpiącego na autyzm i szukałam alternatywnych metod wsparcia terapii. Poszukiwania te skierowały moją uwagę na koty. Mamy przecież hipoterapię, dogoterapię, czemu nie kototerapia? Koty to zwierzęta, które uwielbiam, i wiele słyszałam o ich dobroczynnym działaniu. Zaczęłam zgłębiać temat, szukać informacji, kursów, szkoleń.

Najpierw mieliśmy koty dachowe. Niestety, były to zwierzaki po przejściach i często bały się kontaktu z człowiekiem, a tym bardziej z dzieckiem autystycznym. Po wielu wahaniach i namysłach skłoniłam się w stronę kotów rasowych, wnikliwie studiując opisy poszczególnych ras, ze szczególnym uwzględnieniem ich charakterów. Wybór padł na Maine Coony - koty bardzo duże, włochate, o trochę psim usposobieniu i lubiące kontakt z człowiekiem. I to jest początek naszej hodowli - bo przecież jeśli ktoś kocha koty, to jeden mu nie wystarczy. Z czasem postaraliśmy się o koty rzadkiej rasy Chartreux, która doskonale sprawdza się w naszej pracy. W pracy z dziećmi jestem samoukiem, sama dochodziłam do tego, co dziś wiem. Oczywiście pomaga mi doświadczenie w pracy i terapii mojego własnego syna. Rozmawiałam z ludźmi zajmującymi się dogoterapią i hipoterapią. Dużo czytałam, korzystałam również z publikacji anglojęzycznych i z internetu.

Do popularyzacji felinoterapii skłoniły mnie efekty, które osiągnęliśmy, oraz chęć podzielenia się nimi z innymi potrzebującymi. Gdy człowiekowi zamyka świat choroba, zaczyna szukać miejsca dla siebie. Ponieważ nie mogłam pracować zawodowo, potrzebowałam drogi realizacji siebie. Tym dla mnie stała się hodowla. Wystawy, koci świat, ale również sukcesy, jakie odnoszą moje koty, są doskonałą odskocznią od problemów. Nie każdy wie, że autyzm - podobnie jak inne formy niepełnosprawności dziecka - dla jego rodziców i rodziny oznacza brak perspektyw i zmaganie się z trudną codziennością. Ja nazywam to życiem ze ścianą. Gdziekolwiek się obrócisz, stoi przed tobą potężny mur - niezrozumienia, braku tolerancji, braku możliwości czy też lęku przed czymś innym, niezrozumiałym, nieznanym. Koty są jedyną sferą mojego życia, w której tego muru nie ma. Są trudności, problemy, czasem tragedie (np. gdy któryś z naszych pupili odchodzi), ale są też perspektywy, plany, po prostu przyszłość.

 Dobroczynna felinoterapia
Czym jest felinoterapia, na czym polega i jakie przynosi efekty? Felinoterapia, tak jak każda zooterapia, polega na kontakcie fizycznym i psychicznym człowieka ze zwierzęciem. Ta forma terapii niweluje różne zahamowania, ułatwia komunikację, poprawia zdolność uzewnętrzniania uczuć i emocji. Jak już wcześniej zaznaczyłam, felinoterapia jest przydatna w terapii dzieci niepełnosprawnych (zarówno umysłowo, jak i ruchowo) oraz osób starszych. Ma zastosowanie w przypadku takich chorób jak: nadpobudliwość, ADHD, autyzm, zespół Aspergera, zespół Downa, zaburzenia zachowania i emocji, zaburzenia lękowe, nieśmiałość i zahamowania społecznie, depresja, choroba Alzheimera, różne inne choroby psychiczne, uszkodzenia słuchu, uszkodzenia wzroku, dystrofia mięśniowa, artretyzm itp. Zaobserwowano, że kot potrafi w pewien sposób wniknąć do izolowanego świata dziecka z autyzmem. Dzieci uspokajają się, rozluźniają i wydają się bardziej otwarte. Kontakt z kotem pomaga im radzić sobie z lękiem, stresem i zdobywać ufność w stosunku do otaczającego je świata. Ma też korzystny wpływ na nawiązywanie łączności z innymi ludźmi, w tym terapeutami. Pomaga im okazywać uczucia. Kot staje się w pewnym sensie pomostem między światem dziecka a światem jego rodzica czy innego zwykłego człowieka. Fizyczny kontakt z kotem (głaskanie, drapanie, przytulanie) stymuluje organizm człowieka do wytwarzania endorfin (hormonów szczęścia). Dodatkowo też kot „zdejmuje" z człowieka tzw. ładunki ujemne - jonizuje nas dodatnio, co bezpośrednio wpływa zarówno na stan fizyczny, jak też psychiczny człowieka. Właśnie ten dobroczynny wpływ kota zaobserwowaliśmy u naszego syna.

Wymruczeć chorobę

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 110/111 grudzień 2011/styczeń 2012