Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

BLANKA I JEJ KOTY - Tekst Klaudia Grudzińska-Rekuć

KOCIE SPRAWY Nr 116 - Czerwiec 2012

Tekst i zdjęcia Klaudia Grudzińska-Rekuć

Każdy z rodziców stara się, aby jego dziecko rozwijało się jak najlepiej. Dzieje się tak w przypadku dzieci zdrowych, a kiedy mamy do czynienia z dzieckiem niepełnosprawnym, nasza troska o jego zdrowie i prawidłowy rozwój jest, można rzec, współmiernie większa.

Blanka pojawiła się na świecie dwa i pół roku temu i oprócz ogromnej radości, jaka zawsze towarzyszy narodzinom wyczekiwanego dziecka, przyniosła również chwile refleksji, zadumy, strachu i obezwładniającej niewiedzy, co będzie dalej. Kiedy lekarz obwieścił, że nasza córcia ma zespół Downa, wydawało się nam, że świat właśnie się skończył.

Kiedy już oswoiliśmy się z diagnozą, nadszedł czas na podjęcie kilku ważnych decyzji, dotyczących między innymi środowiska, w którym będzie żyć Blanka, jej bezpośredniego otoczenia. Blanka, jak większość zespołowych dzieci, miała wadę serca i praktycznie od początku była przygotowywana do operacji korekcyjnej w tym zakresie. Stąd należało wziąć pod uwagę wiele czynników, które mogły przyczynić się ewentualnie do pogorszenia jej stanu. Wiedzieliśmy, że nasz dom jest pełen zwierząt, i w związku z tym, pomimo wielu starań, nie należy do sterylnych. Mieliśmy jednak świadomość, że większość z tych „bakterii" jest, można powiedzieć, już „oswojona" i dziecku znana, dlatego nie baliśmy się przywieźć naszego skarbu do domu.

 Teraz wiem, że to była słuszna decyzja. Często w czasie ciąży słyszałam, że moje zachowanie jest nieodpowiedzialne, bo żyję z psem i trzema kotami pod jednym dachem. Szalona toksoplazmoza miała czaić się na mnie za każdym rogiem. Oczywiście wszystkie te uwagi traktowałam z przymrużeniem oka, bo przecież każdy ma prawo do swojego zdania, choć przyznam, że często byłam nimi zmęczona.

Kiedy dotarłam do domu z moją małą Blanką, koty jak zwykle wyszły nam na powitanie. W domu nastąpiło ogólne poruszenie, bo przecież pojawił się nowy członek stada. Nasza suczka (terier rosyjski) natychmiast meldowała mi o każdym ruchu dziecka, przybiegając do mnie co chwilę. Najstarsza kotka (wszystkie koty są persami) za to wymościła sobie miejsce tuż przy łóżeczku, powoli zmniejszając dystans, by na maleństwo mieć baczenie. Najbardziej „ojcowski" okazał się mój ukochany kocur perski srebrzysty o wdzięcznym imieniu Gilbert. Często układał się tuż obok dziecka, jakby chciał je ogrzać ciepłem własnego ciała.

I tak płynęły miesiące, w czasie których Blanka uczyła się kotów, a koty jej. Koty obdarzały ją cierpliwością i wyrozumiałością w stopniu zachwycającym. Blanka otwierała się na świat. Dzięki wczesnemu kontaktowi z różnorodnością faktur, w tym futra kociego, bardzo łatwo uczyła się otoczenia. Nauczyła się nawet rozróżniać koty po strukturze ich sierści. Wiedziała też, którego kota kocha najbardziej i na co może sobie pozwolić z każdym z nich. Kiedy w zasięgu wzroku Blanki brakowało któregoś z kotów, czuła się niespokojna.  Nie potrafię stwierdzić, czy to natura łagodnych kotów perskich i ich zachwycający charakter zaszczepiły w Blance bezgraniczną miłość do nich, czy też po prostu Blania odziedziczyła to po nas, jej rodzicach.

Z pewnością dzieci naśladują zachowania dorosłych i uczą się od nich traktowania zwierząt, ale własną percepcję świata kształtują w wyniku osobistych doświadczeń. Nasze koty nauczyły Blankę cierpliwości, życzliwości, z pewnością delikatności, bo nigdy nie zdarzyło się, aby wyciągnęły pazury nawet w zabawie. Kiedy dziecko stawało się zbyt nachalne, koty po prostu odchodziły. Blanka rozumiała wówczas, że zrobiła coś nie tak, bo kotek nie chce już koło niej leżeć. Teraz mała Blanka potrafi już o nie zadbać, dosypuje im jedzenie do miseczek, czesze je i głaszcze. Koty stały się ulubionymi towarzyszami zabaw, często wygrywając z młodszym bratem Blanki. Same pokazały dzieciom, w jaki sposób lubią się bawić i którymi zabawkami. Często wykradały dzieciom najmniejsze maskotki i odstawiały szalone harce na ich oczach. Tylko koty potrafią rozweselić Blankę, nawet w momentach gorączki.

Niestety, to również koty były źródłem pierwszego smutku małej Blanki. Kiedy jej ukochane dwa kotki odeszły z powodu okrutnego PKD, nasza córka była bardzo rozbita. Szukała przez cały tydzień każdego z nich, była coraz smutniejsza i zamykała się w sobie. Jedyna kotka, która pozostała ze stada, nie była w stanie jej pocieszyć, bo sama cierpiała z powodu braku towarzystwa. Wychudła i miauczała po nocach.

I właśnie w tym smutnym okresie spotkaliśmy na forum dla miłośników kotów perskich cudowną panią Ewę Kozłowską z hodowli Nanona Cat. Pani Ewa pomogła nam dobrać odpowiedniego kota dla Blanki - przemiłego dziewięciomiesięcznego kocurka, obdarzonego wspaniałym charakterem, który swoimi cechami praktycznie do złudzenia przypominał ukochanego Gilberta. Różnił się jedynie kolorem, ponieważ Bazyl to kremowy colorpoint z kawowymi zakończeniami.

Bazyl uratował nam dom, scalił go na nowo, wprowadzając wiele radości. To dzięki niemu moja córka znów zaczęła się uśmiechać. Przy Bazylu nauczyła się pierwszych słów, on ją zmotywował do nazywania poszczególnych przedmiotów pierwszymi sylabami, pochodzącymi od ich nazw. Na Bazyla Blanka do dziś woła „BA", i to właśnie od jego pojawienia się zaczęła się jej chęć mówienia. Teraz, kiedy Blanka ma dwa i pół roku, jej każdy dzień rozpoczyna się od powitania z kotami. Zaraz po przebudzeniu pierwsze „cieść" wędruje do kota, potem następuje sprawdzanie, czy na pewno wszystkie są na posterunku. Jeśli są, Blanka zaczyna witać się z każdym z osobna, przytula je głaszcze.

Ta mała istota rozróżnia je nie tylko z imienia, ale i z charakteru. Uczy swojego półtorarocznego brata, jak z nimi postępować, aby zabawa, czy inne zabiegi, były udane. Nigdy jednak nie zdarzyło się, aby którekolwiek z dzieci, czy kotów, wyrządzało sobie nawzajem krzywdę. Dziś mamy cztery koty: dwie kotki i dwa kocury, właśnie z hodowli pani Ewy, której pozostaniemy wierni.

Nasze koty swoją osobowością zdołały przekonać do siebie nawet najbardziej sceptycznie podchodzących do nich ludzi. Wszystkie okazują dzieciom miłość najlepiej jak potrafią, czyli po kociemu. Koty są wyjątkowo mądrymi stworzeniami. Żyjąc z nimi, uczymy się łagodności i cierpliwości.