Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

RAGDOLL – WIOTKI, KOJĄCY, WSPANIAŁY

Tekst: Lidia Sajnog, RAGDESIRE*PL
Zdjęcia: Natalia Peryga Fotografia, Piotr Kuliś Photrek

Od dziesięciu lat prowadzę hodowlę ragdolli i wydawało mi się, że to rasa w Polsce już bardzo znana. Okazuje się jednak, że jestem w błędzie. Pozwolę więc sobie przybliżyć rasę tych wielkich, zachwycających, niebieskookich, łagodnych i przyjacielskich kotów.

 Historia rasy – przypadek Josephine
Ragdoll, mimo ogromnej popularności w niektórych krajach, to rasa w Polsce wciąż mało znana, a przynajmniej nie na tyle, na ile pragnęliby tego nasi rodzimi hodowcy. Historia tych kotów jest już dość długa i ma swój początek w latach 60. ubiegłego stulecia. Wtedy to w miasteczku Riverside pod dachem Ann Baker, hodowczyni kotów perskich w Kalifornii, znalazła kąt półdzika kotka Josephine o wyglądzie angory. Żyjącą na wolności Josephine Ann uratowała z wypadku samochodowego. Dzięki trosce opiekunki oraz rekonwalescencji, kotka szybko wyzdrowiała, zmieniając się w domowego pieszczocha o bardzo miłym charakterze.
Pierwszy miot, który urodziła po wyleczeniu, zwrócił uwagę Ann Baker. Kocięta były bardzo przyjazne, pozbawione agresji, a gdy brało się je na ręce, od razu się czuło, że są niezwykle rozluźnione i wiotkie. Od tej cechy wzięła się późniejsza nazwa rasy, czyli „szmaciana lalka” (rag – szmata, doll – lalka).
Na temat łagodności i wiotkości ragdolli zrodziło się wiele spekulacji. Jedna z teorii mówi, że Josephine podczas leczenia po wypadku została poddana manipulacjom genetycznym na lokalnym uniwersytecie.
Podobno kotka leczona była eksperymentalnymi sposobami o nie wiadomym wpływie na zdrowie. Takich teorii było wiele, a większość z nich była rozpowszechniana przez samą Ann Baker celem wzbudzenia większego zainteresowania jej kotami. Ann głosiła również, że cechy tych kociaków były wynikiem manipulacji genetycznej kosmitów, miały geny szopów praczy i ludzi, a także, że były ostatnim ogniwem między ludźmi i kosmitami.
Naukowcy na temat ragdolli wypowiadają się bardzo oględnie. Z całą pewnością w latach 60. nie było mowy o celowych działaniach genetycznych, ale też rzeczywiście nie istniał nigdy wcześniej taki układ genetyczny, który powodowałby u innych kocich ras zwiotczenie mięśni, jak dzieje się to u ragdolli.

Ann Baker dostrzegając niezwykłe cechy kociąt urodzonych przez Josephine, postanowiła stworzyć nową rasę kotów o słodkim temperamencie, ceniących sobie towarzystwo człowieka i na tyle ufnych, aby w jego ramionach wiotczeć jak szmaciana lalka. Równie ważny był także eksterier nowej rasy. Koty te miały być dużych rozmiarów, z miękkim, delikatnym i przyjemnym w dotyku futrem w określonych kolorach i umaszczeniach.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 176 – CZERWIEC 2017