Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

OLA OD KOTÓW. BLOG ALEKSANDRY SOCZYŃSKIEJ-KARDYSZ

z cyklu KOCIE BLOGI, CZYLI ROZMRUCZANY INTERNET

Zdjęcia: Dorota Wasąg-Zagórowicz, Aleksandra Obuchowicz-Sawicz

Aleksandra Soczyńska-Kardysz ma ręce pełne roboty. Poza pracą zawodową i prowadzeniem bloga (www.pregowaneiskrzydlate.blogspot.com) zajmuje się również pomocą biednym, chorym i porzuconym zwierzętom, a w swoją działalność angażuje też inne osoby, poruszając lawinę dobrych uczynków. Pewnie także dlatego mówią o niej: Ola od kotów.
Z Aleksandrą Soczyńską-Kardysz rozmawia Ania Dąbrowska.

 Ania Dąbrowska: Pręgowane i skrzydlate. Chyba skądś to znam! Czy to z piosenki?
Aleksandra Soczyńska-Kardysz:
Tak! Kiedy byłam dzieckiem, w poniedziałki leciał w telewizji program „Zwierzyniec”, który zaczynał się właśnie piosenką ze słowami: „I kudłate, i łaciate, pręgowane i skrzydlate. Te, co skaczą i fruwają, na nasz program zapraszają”. Na pomysł, żeby tak właśnie nazwać mój blog i profil na Facebooku, wpadłam po godzinach wyczekiwania w kolejce w przychodni weterynaryjnej „Zwierzyniec”, gdzie diagnozowałam znalezione we Wrocławiu dzikie i domowe ptaki. Stwierdziłam, że jeśli zajmuję się ptakami, ale też kotami, z których wiele jest pręgowanych, to taka nazwa będzie pasować.

Jesteś bardzo zapracowaną osobą. Kiedy zaczynałyśmy rozmawiać o tym wywiadzie, pisałaś mi wiele razy, że brakuje ci czasu. Jak wygląda twój dzień?
W tygodniu wstaję o 5.10, potem zaczynam – jak mówią znajomi – oporządzanie inwentarza, czyli karmię kotki, czyszczę kuwetki, drapię za uszkami, wychodzę na spacer z psem. Gdy mam pod opieką także
ptaki, wstaję jeszcze wcześniej. Karmię je zaraz po obudzeniu i tuż przed wyjściem z domu. Potem wskakuję na rower i jadę do pracy, do jednego z wrocławskich urzędów. Gdy wracam, zaczyna się to samo: karmienie, czyszczenie kuwetek, głaskanie, spacer. Wieczorem znów karmienie i kuwetki.
I tak od ponad czterech lat, odkąd spotkałam na swojej drodze Puszka Okruszka i on odmienił moje dotychczasowe życie.

Puszek Okruszek to nasz pierwszy kot. Ukochany, najmilszy, niezapomniany. Ten, który pokazał nam, że w naszym domu jest miejsce dla kotów. Mimo tego, że zawsze mieszkały w nim psy.

Puszka Okruszka spotkałam w pierwszy dzień wakacji na pobliskich opuszczonych działkach, gdzie spacerowałam z psami. Trzymał się jednego miejsca i rozpaczliwie miauczał. Gdy po godzinie wracałam ze spaceru, ciągle tam był.
Wzięłam więc z domu psi transporterek i wróciłam po niego, sądząc, że za kilka dni, gdy tylko wywieszę ogłoszenia, znajdzie się właściciel. Nie zgłosił się nikt, za to okazało się, że Puszek Okruszek zupełnie nie boi się psów, więc zamiast siedzieć w piwnicy, zawitał na pokoje. I tak zaczęła się moja kocia historia. Dziś Puszka Okruszka nie ma już z nami, choć pamięć o nim pozostała, a ze stojącego na biurku kubka z napisem „Ludzie,
którzy nie lubią kotów, w poprzednim wcieleniu zapewne byli myszami”, patrzy na mnie jego pyszczek.

Wiem, że twój dom to przystań dla mruczących przyjaciół. Kto jeszcze trafił pod twoją opiekę?Następnym kotem w domu tymczasowym razem z Puszkiem Okruszkiem był mały biało-czarny kotek. Trafił do nas, gdy okazało się, że koleżanka działająca tak jak ja, w Stowarzyszeniu Ochrony Zwierząt Ekostraż, ma alergię na koty i musi oddać pod moją opiekę swojego tymczaska. Gdy biało-czarny znalazł dom, pojawiła się Tosia, zgłoszona przez pracowników socjalnych, gdy ich klientka nie chciała pojechać do szpitala, póki ktoś nie zajmie się jej ukochaną kotką. Tosia miała być u mnie tylko tydzień, może dwa, ale została na zawsze, gdy okazało się, że jej pani nie może się już nią dłużej opiekować. Jaki kot był następny, nie pamiętam, myli się kolejność, mylą się twarze osób, które je przywiozły, choć każdą mordkę i związaną z nią historię pamiętam doskonale.
Przez dwa lata byłam więc kocim domem tymczasowym Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt Ekostraż, a od dwóch lat działam już indywidualnie pod nazwą „Pręgowane i skrzydlate”. Skrzydlate, gdyż i ptaki staram się, jeśli tylko jestem w stanie, otoczyć opieką. Część z nich odchodzi, część przekazuję osobom, które mają więcej czasu na ich karmienie, część znajduje nowe domy, część odlatuje – te historie cieszą najbardziej.


Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 169 – LISTOPAD 2016