Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

KOTY SPOD GIEWONTU – Tekst: Maria Kaniewska

Tekst i zdjęcia : Maria Kaniewska

Podróżujący po większych i mniejszych miastach, miasteczkach i wioskach kociarze nie przepuszczą żadnemu miejscowemu kotu – jeden da się pogłaskać, inny czmychnie jak najdalej od intruza, jeszcze inny będzie wygrzewał się na parapecie czy ławeczce z miną pełną wyższości i pozwoli się sfotografować. Znajdzie się też niejedna kocia bieda – ot, zwyczajne kocie życie. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że w Zakopanem kotom wiedzie się nie najgorzej. Koty „na etacie” to bynajmniej nie wychudzone myszołapy, które zarabiają na swoje utrzymanie czujnością, zwinnością i szybkim refleksem, by nie cierpieć głodu. Zakopiańskie koty „zarabiają” bardziej po ludzku. Tricolorka z Gubałówki „pracuje” na strzelnicy, a kiedy nie ma klientów, wspólnie z innym czworołapem – psem – oraz z właścicielem strzelnicy oddaje się beztroskiemu nieróbstwu. Potężny buras z lekko zdeformowanym uchem, reprezentujący niewielką firmę „Dziewiarstwo” (wiadomo, jak świetnie można nawijać włóczkę na pazurki albo uganiać się za kłębkiem!), właśnie otrzymał zasłużone śniadanie, co z wyraźnym zainteresowaniem obserwuje długowłosy cud kociej urody z sąsiedztwa. Może to śniadanie jest bardziej atrakcyjne niż własne? Warto by sprawdzić, ale jak?
Inny dorodny kocur zatrudniony jest... w klasztorze.
Z tego, co widzieliśmy, w dzień opala się na narożniku domu, a wieczorem melduje się przed drzwiami z napisem: „Klauzura”, gdzie czeka pełna miseczka, na pewno zasłużona.
W parku Centrum Edukacji Przyrodniczej turystów wita pełna werwy tricokolorka, która nie gardzi szynką z kanapki, ale kawałeczek bułki z masłem odtrąca łapką. Też coś! Za to prezentuje za darmo widowisko pt. „Wielkie Polowanie”, które zaczyna się od podskoków w różne strony, pozornie bezsensownych.
Chwilę później następuje chwytanie i podrzucanie kępek suchej trawy, a dopiero potem nasłuchiwanie, co w trawie piszczy (dosłownie), sprężanie się do skoku, przyciśnięcie łapką i... spłoszenie trzmiela, którego lepiej puścić wolno.
Kolejny skok – pudło. Może warto przebiec przez cały trawnik? No tak, za chwilę kotka mija nas z szybkością błyskawicy z pokaźną myszą w pyszczku.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 181 – LISTOPAD 2017