Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

ŚWIAT FRIDY – FRIDA KAHLO

Tekst: Alicja Szubert-Olszewska

Jeżeli dziś jeszcze sztuka Diega Rivery i Fridy Kahlo przyciąga uwagę, to dzieje się tak dlatego, że dostrzegli oni i wykorzystali w swoich dziełach idiom kultury meksykańskiej, w której bujność, erupcja wigoru przeplata się z cierpieniem i lękiem, gdzie przez fasadę frenetycznej zabawy i szalonych barw przeświecają znaki mortalne, szkielety w koronkowych sukniach lub sombrerach, cukrowe czaszki i muzykujące kościotrupy-mariaci.

 Diego Rivera i Frida Kahlo wedle rozmaitych relacji spotkali się po raz pierwszy w 1923 r. Frida miała wówczas 10–12 lat. W roku 1928 spotkali się powtórnie. Rivera, 42-letni artysta z pozycją, miał już za sobą dwa małżeństwa i czworo dzieci z różnymi kobietami. Kobiety, chociaż Diego nie był Adonisem (brzuchaty, sam siebie nazywał „żabą” i tym znakiem „podpisywał” swoje dzieła), lgnęły do niego oczarowane jego sławą, pieniędzmi i darem wymowy. Nie oparła mu się także 19-letnia Frida, wówczas studentka, jedna z 35 pierwszych studiujących kobiet meksykańskich.
Rivera po wcześniejszym 14-letnim pobycie w Europie powrócił do Meksyku nie tylko całkowicie oddany rewolucyjnym ideom, ale i dobrze zorientowany w programie paryskiej awangardy.
W Meksyku działał już wtedy Orozco, odnowiciel sztuki monumentalnego fresku, dołączyli do niego Rivera i Siqueiros, tworząc wielki triumwirat muralistów. Olbrzymi, tęgi Diego i drobna, ale wyrazista Frida, na zasadzie przeciwieństw zafascynowali się sobą. Ich miłość rozpoczęła się od wymiany inwektyw. Rivera powiedział: –„Frido, masz głowę psa”, „A ty głowę ropuchy” – odgryzła się Frida.
Ani on Rivera, ani ona (wnuczka generała) nie pochodzili z ludu, byli dziećmi zamożnych mieszczan, a w ludowe obrzędy i formy ekspresji wprowadzały ich indiańskie niańki. Diego „meksykańskości” nauczył się, podziwiając „dances macabres” wielkiego grafika Jose Posady, którego uznawał za swego mistrza.
Zakochani ślub wzięli w 1929 r. Frida, która dotąd nosiła się po europejsku, a nawet awangardowo, suknie spinała broszką z sierpem i młotem (komunizowała), z okazji ślubu włożyła strój Indianki, wielowarstwową spódnicę z falbanami, obszerne rebozo, poszczególne części stroju pochodziły z różnych prowincji, co czyniło całość dość eklektyczną. Odtąd Frida towarzyszyła mężowi zawsze „na ludowo”.


Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 179WRZESIEŃ 2017